Jaś niemowlak

Dziś chciałabym Wam pokazać Janka niemowlaka.
Pamiętam, że jak już postawiono nam diagnozę, to byłam niesamowicie ciekawa, jak wyglądały i zachowywały się inne autystyczne dzieci. Szukałam podobnych cech.

Jaś niemowlak był słodkim dzieckiem, co widać na załączonych obrazkach i filmach. 😁
Za wyjątkiem ulewania i krztuszenia (to akurat było przerażające, bo zdarzało się Jankowi tak zakrztusić mlekiem, że już wybierałam nr alarmowy niejednokrotnie, ale za każdym razem udawało mi się sytuację opanować), nie mieliśmy z Jasiem żadnych problemów.

Jednakże, nie powiem, był wymagający, bo uwielbiał towarzystwo. Nie podobało mu się, gdy trzeba było na chwilę zostawić go w łóżeczku, żeby np. zrobić obiad 😁 Do tej pory bardzo lubi, gdy odwiedzają nas goście. Lubi jak ludzie są blisko, jak rozmawiają ze sobą i jak okazują sobie uczucia. Może w ten sposób uczy się świata…

Jaś był bardzo ciekawski. Jest nadal oczywiście. Mówiłyśmy na niego z Niną „pan profesor”, bo wszystko zawsze dokładnie badał. Każda rzecz, jaka trafiała w jego ręce, wprawnym okiem inżyniera Jana, została zawsze dokładnie przeanalizowana. Nie zawsze zgodnie z jej przeznaczeniem 🤔😁

Ostatnio na przykład zastałam Janka jak jadł makaron zabawkowym widłami ze stajni Ninki 🙄 a wodę do popicia nalewał sobie do malutkiego… sedesiku. 🤪 Nie wiem skąd czerpie inspiracje. Mam nadzieję, że nie od kota 🤨
Ale podziwiam go za kreatywność! ❤️😁

Typowe sklepowe zabawki pojawiały się w jego otoczeniu, ale niekoniecznie go interesowały.

Ulubioną zabawką przez bardzo długi czas była butelka wypełniona ziarnami. Potrafił bawić się nią w nieskończoność, ale zawsze ktoś musiał być obok, żeby w razie czego pomóc lub popodziwiać to, co Jan podziwiał. 🤗
Nie zachowały mi się filmy, jak Janek z wielką fascynacją przyglądał się obracającym się kołom jego wielkiego traktora spychacza. To było coś, co go bardzo absorbowało. Coś co było też dla mnie sygnałem, że coś jest inaczej.

Fascynowały go też stopy 😁😂 Raz przyjechał do mnie Siostrzeniec, razem z kolegami, na wakacje (patrz załączone zdjęcie – zabawa z Janem na dywanie) i jeden z tych chłopców musiał wręcz uciekać przed pełzającym za nim Janem, który w jego stopach widział chyba 8 cud świata. 🤣

Na filmach widać, jak Jaś uwielbiał kołysać się i odbijać od kanapy, później od fotelika.
Kanapa i fotelik były jego ulubionymi miejscówkami w domu. Miał przy tym zawsze niezły ubaw, więc nie starałam się już później mu tego zabraniać.

Zdarzało mu się również rozmawiać ze mną

lub z kropkami na mojej pidżamie 😆

Jaś często przemawiał do kontrastowych rzeczy. Jeszcze w szpitalu, tuż po porodzie przyglądał się reklamówce z czarnym napisem na białym tle. Ewidentnie go to odprężało. Przy łóżeczku powiesiłam mu obrazki, które z Niną narysowałysmy, a on uśmiechał się do nich i jak był starszy gadał z nimi… 😆

Przez pewien czas ulubioną zabawką Jasia był brzuch Krzyśka. 😁Na potrzeby Jasia był z wielkim wysiłkiem wypełniany extra powietrzem. 😂
Znajomych proszę, by przemilczeli ten fakt przed Krzyśkiem. 😂 Nie musi wiedzieć, że o tym piszę 🤫

Także, jak widzicie, Janek dostarczał nam wielu pięknych chwil. I cały czas był autystyczny! 🤭😁

Zawsze starałam się podążać za nim, co nie było często łatwe, bo np. nie mogliśmy jeździć na wspólne zakupy. Światła, zapachy, sklepowy zgiełk, były dla Janka niemożliwe do zniesienia. Spacery też często kończyły się krzykiem i płaczem z różnych powodów. Zawsze z pewną zazdrością przyglądałam się mamom, które prowadziły sobie beztrosko wózki na spacerach, w sklepach. Dzieci były grzeczne, spały… U nas to było niemożliwe. Ale to detal. Mało istotny. Takie rzeczy można przeskoczyć przecież.

Największą zmorą były jednak dla nas wizyty u pediatry. 😨Nie dało się porozumieć za bardzo nigdy. 😁Próby przekrzyczenia Janka, za równo przeze mnie, miotającą się by go utrzymać i uniknąć uderzeń, jak i przez lekarza, który niejednokrotnie został, ku swojemu zaskoczeniu, znokautowany przez Janka-niemowlaka, kończyły się niepowodzeniem.
Jaś nie chorował jednak dużo. Praktycznie wcale. Nasze wizyty wiązały się ze szczepieniami i bilansami. Dzięki Bogu! 😁

Gdy Janek zakańczał niemowlęcy okres, zaczął się pewien regres. Praktycznie zamilknął. Kontakt wzrokowy był znikomy. Nie reagował na swoje imię. Zaczął używać naszej ręki do pomocy sobie.

Ale o tym następnym razem…
Jeżeli w ogóle będziecie chcieli poczytać… ☺

Dodaj komentarz