Niecodzienni goście Jasia z Turcji i Afryki

Oto historia o naszym dosyć niecodziennym, przynajmniej jak dla nas gościu.
Usiądźcie wygodnie…
Za górami, za lasami… a właściwie w lesie za siedmioma rzekami i siedmioma górami, mieszka sobie rodzina Babickich. W otoczeniu drzew, pól, zwierząt i ptactwa wszelakiego, robali, pszczół murarek, meszek, komarów i kleszczy, dzików, jenotów, wilków, jeleni, saren, zajęcy, lisów i kota, co nie daje spać, dwóch psów i kur, wiodą sobie spokojny (powiedzmy) żywot.

Pewnego dnia, tą sielankę przerywa bardzo przykre zdarzenie 😞 tu już mniej zabawnie: mój Tata,

po odwiezieniu Ninki do szkoły, wraca do domu samochodem i już z niego nie wysiada. Trzyma się za klatkę piersiową. Sytuacja na prawdę poważna. Szybka decyzja – wzywamy karetkę. Biorąc pod uwagę, że mieszkamy w odległości 3 km od głównej drogi, w środku lasu, wydawać by się mogło, że sobie poczekamy, ale nie minęło chyba z 10 minut i była już na miejscu. Zespół szybko i w pełni profesjonalnie zajmuje się Tatą i odwożą go do szpitala.
Wszystko dobrze się skończyło.

Jakiś czas później, wertując fb, natrafiam na pewien profil. Przyglądam się i myśle sobie: przecież to ratownik, który był po Tatę! 🙂 szok i niedowierzanie!
Dodałam do znajomych, podziękowałam. Od czasu do czasu przewijały się posty Pana Krzysztofa i któregoś dnia rzuciło mi się w oczy zdjęcie z czarnoskórym uśmiechniętym człowiekiem.

Okazało się, że do Starogardu, do klubu sportowego Benjaminek, przyjechał Kenijczyk – Collince Alan Dundo. Przyjechał tutaj z misją 🙂 chciałby, żeby dzieci, którymi się w bardzo trudnych kenijskich warunkach opiekuje, przyjechały tutaj na zgrupowanie. Czy jak to się tam mówi… kompletna noga w temacie jestem. Wybaczcie 😁
Pan Krzysztof – ratownik, rzucił hasłem, że można wesprzeć kenijskie dzieci przy okazji przyjazdu Collince do Polski.
Jakoże ja jestem z natury bardzo ciekawska, odezwałam się do Collince’a i po krótkiej wymianie zdań zaprosiłam go do nas, do lasu 😁

Nie wiem, czy to przez mój kiepski angielski, czy ogólnie trudności z formułowaniem myśli, ale Collince zrozumiał, że przyjeżdża tutaj z prezentacją.

Przyjechał bardzo elegancki w garniturze. Do lasu. 😁 razem z Muratem – Turkiem, trenerem w Bejaminku.

Zanim tu jednak dotarli zaczęłam się zastanawiać: no dobra, ale co jeśli Jan zareaguje przerażeniem na widok Collince’-, którego skóra jest czarna jak heban? 😲i ucieknie? 😩

Opisałam Collinceowi swoje obawy, a on mnie uspokoił i powiedział, że cokolwiek by się nie działo, nic nie jest w stanie go ze strony Janka urazić. ❣️
I nadejszla wiekopomna chwila. Zajechali!
Weszli do domu, przywitaliśmy się, a Jan w ogóle się nie przejął! 😁później usiadł Collincowi na kolana i dotykał go po policzku i rękach. Dłonie go bardzo zaciekawiły, bo od spodu są jaśniejsze. 😁Jaś próbował ścierać to czarne zabarwienie, ale tylko przez chwilę.

Collince i Murat to niesamowici ludzie!
Pełni zaangażowania w to co robią. Pracują naprawdę bardzo wytrwale i robią kawał dobrej roboty. Collince opowiadał nam o dramatycznej sytuacji w Kenii. O chorobach, o depresji, o narkotykach, o prostytucji, o samobójstwach wśród młodych ludzi. 😞
Wiele trudnych emocji…
ale też i pozytywnych…

To był pierwszy wyjazd Collince poza kontynent 🙂 bardzo mu się podobało u nas, w Polsce.
Bal się naszego psa. Mówił, że u nich, w Kenii, żyją podobne dzikie psy, które są bardzo niebezpieczne.
Gdy spotkanie u nas dobiegało końca i wyszliśmy, a ja zawołałam Wilsona, usłyszałam tylko: oh no, no, Please! Don’t call him!
😁
Później jednak był dumny, że przełamał swój strach. 😁💪

Na koniec zabrałam go do miejsca, które bardzo lubię. Do Środowiskowy Dom Samopomocy w Osieku ❣️
Mam tam paru wspaniałych znajomych 😉Collince pracuje w Kenii z osobami niepełnosprawnymi ruchowo i intelektualnie i kocha tych ludzi. Bardzo dobrze czuł się w Osieku. Sporo emocji kosztowało to niektórych podopiecznych 🙂 Sylwia, która siedziała kolo mnie dosłownie się trząsła. Przywitała się jednak, ale dopiero po dłuższej chwili z Collincem i była z siebie dumna! ❣️

Jednym słowem, to był wyjątkowy dzień!
Wspomnienie…
A mina Krzyska, jak mu powiedziałam, że przyjeżdża do nas Kenijczyk i Turek – bezcenna! 😁❤️


Jeden komentarz

Dodaj komentarz