Nie „będzie dobrze”, a „gratuluję!”

Jakiś czas temu napisałam na facebooku post o następującej treści:

UWAGA!!! PODDAJĘ TEMAT POD DYSKUSJĘ!!! 🤔🤔🤔

Dziś chciałabym swoje słowa z jednej strony śmiało, a z drugiej nieśmiało skierować do:
1. Psychiatrów
2. Psychologów
3. Terapeutów
4. Pracowników psychologiczno – pedagogicznych poradni
5. Osób przeprowadzających diagnozę SI
6. Lekarzy
7. Rodziców
8. Przyjaciół
9. Wujków/Cioć/Dziadków/Babć/Kuzynów itp.
10. Nauczycieli
11. Środowisk artystycznych
12. Środowisk autystycznych (właściwie to na Waszym zdaniu najbardziej mi zależy!)
13. Księży
I ogólnie wszystkich środowisk!

Bo się zamęczymy… 😁

Co Państwo sądzicie o tym, aby zamiast okazywania rodzicowi, który dowiaduje się o diagnozie swojego dziecka, która brzmi „autyzm” szerokopojęty okazywać ogromne współczucie, albo używać słów: przykro mi, nie martw się, na pewno z tego wyjdzie, to się leczy, są terapie, znajomych dziecko z tego wyszło, będzie dobrze, ale serio! nie martw się, a taki ładny chłopiec, serio autyzm? a nie wygląda 😁- to moje ulubione! ❣️i nie szydzę, żeby nie było! ………………….. (inne – uzupełnij),
zakomunikować, powiedzieć przekazać to tak:
– gratuluję! 😍
– macie wyjątkowe dziecko!💪
– czeka was niezwykła droga!🔥
– czekają was niesamowite momenty!🤓
– czeka was poznawanie świata na nowo!🌎
– przygotujcie się na niesamowitą podróż! 🚊
– witamy w innym świecie! 🥁
– lubicie pociągi? Nie? To polubicie 😁

Raz będzie słońce, a raz burza, ale będzie pięknie!
Jak to w życiu!

Co Wy na to?
Tak samo np. rodzicom dzieci z zespołem Downa – to są przepiękne i niezwykłe dzieci! Przepiękni i niezwykli ludzie. Owszem, mają mnóstwo przeciwności na swojej drodze, ale czemu dodatkowo przytłaczać tym współczuciem za którym z reguły nic nie idzie… żadna pomoc…
Tak samo dzieci rodzące się z różnymi niepełnosprawnościami… obawiam się, że współczucie jest na samym dole listy ich potrzeb. Może się mylę… Bardziej potrzebne im zrozumienie, akceptacja inności! Pokochanie tego wszystkiego z czym przychodzą na świat! Na pewno nie wyolbrzymianie słabości! Tego nie trzeba.

Tak myślę.

Rewolucyjnie chyba poleciałam dzisiaj…

Poza jednym wyjątkiem, o którym już wspominałam tutaj – gdy pogratulowano nam Jasia, nie spotkałam się nigdy z podobnym podejściem. Wszędzie współczucie. Które doceniam, bo doskonale rozumiem mechanizm. Sama go miałam względem rodziców autystów, czy niepełnosprawnych dzieci.

Ale będąc mamą Jasia, dostrzegam też, że nie chcę, żeby mi współczuto (😁 ale słowo! – chyba nie istnieje, ale to nie ważne)
Nie chcę, żeby mi współczuto dlatego, że współczuje się komuś kto coś traci, komuś kto umiera, albo komuś komu ktoś umarł, kto się rozwodzi, kto został zdradzony, kto został oszukany, kto został skrzywdzony, kto zrobił coś głupiego i tego żałuje…
a to mi do Jasia nijak nie pasuje. Żadne z tych określeń.

Ciekawa jestem Waszego zdania. Bardzo!

Pod postem wynikła bardzo ciekawa dyskusja. W większości komentarzy uznano, że to nie jest dobra droga. Że trzeba to wyważyć.

Cały czas jestem przekonana, że autyzm ma bardzo złą „obudowę”. Budzi bardzo złe skojarzenia. Budowanie świadomości na jego temat w mediach publicznych też nie jest dobrze przeprowadzane. To bardzo daleka droga, mam tego świadomość.

Ale mam też świadomość tego, że większość problemów w rodzinach, w których są autystyczne dzieci, wynika z faktu, że rodzice bardzo mocno chcą, żeby te dzieci były zwyczajne.

Tak z resztą przeczytałam w komentarzach.

Żeby były normalne. Rodzice nie chcą dziwności. Chcą spokoju.

Doskonale to rozumiem. Wiem, że to na pewno nie jest łatwe.

Mnie jednak ten autystyczny świat bardzo mocno zachwyca. Lubię to spoglądanie na rzeczy z zupełnie innej perspektywy. Lubię teraz zatrzymać się nad czymś, nad czym, gdyby nie Jaś, nigdy bym się nie zatrzymała. Lubię usiąść w środku lasu i przyglądać się liściom. Lubię jak Jaś zaskakuje ludzi. Robi rzeczy na prawdę nieoczekiwane.
Kocham to po prostu.

Lubię dostrzeganie powiązań, lubię porządkowanie świata wg Jana i innych autystów. Nic nie poradzę. 🙂

A Wy? Jak to postrzegacie? 🙂

Dodaj komentarz