Koszulki, które sporo ułatwiają

Ale się cieszę „nadzeszłymi” dziś koszulkami od Aspiracji 🙂
Ale najpierw o czym innym…
Bo widzicie, to jest tak: O autyzmie każdy już pewnie coś słyszał. Chociaż samo hasło. I coś wie. Chociaż nie do końca to, co powinien. Nie do końca to, co pokrywa się z prawdą.
Bo, jak patrzę sobie na te wyszukiwarki to naprawdę, żal serce ściska! Jak pytam ludzi, jak rozumieją autyzm, to raczej nie do końca wiedzą tak na prawdę, co to jest za stwór.

Wiem, że wałkuję temat i wałkuję, ale prawda jest taka, że ta prawdziwa wiedza nt. autyzmu jest przykryta całą stertą śmieci w internecie! I w opinii publicznej. I w szkole. I u lekarza nawet. I na poczcie też. Pani mi powiedziała na poczcie:
– Wie pani, autyzm to się leczy.
– O… ciekawe…
– No leczy się leczy. Widziałam w internecie taki artykuł.
– A może pani opowiedzieć jak?
– No pisali tam, że są takie specjalne generatory plazmowe.
– Jaaaaaacie! (moja wyobraźnia jest bujna i zanim przeszłam po takiej informacji z powrotem do rzeczywistości minęło sporo czasu :D)

Generator plazmowy!
Niebywałe!
Amazing jakby powiedział Janek! 😀
Do dziś się śmieję na samo wspomnienie tej przemiłej konwersacji. Ale nie ma z czego… TO DRAMAT JEST!

Tak sobie ostatnio z Tomkiem, a wcześniej z Krzyśkiem, gawędziliśmy i uznaliśmy, że należy działać.
Owszem! Są świetne konferencje. Warsztaty. Są genialne! Ale co z tego, jak trafiają do wąskiego grona odbiorców. A trzeba edukować całe społeczeństwo. Autyści, którzy są w mniejszości zasługują na to! Dlaczego mają być przykryci tą całą kołdrą stereotypów i mitów. I do tego nieświadomości z czego wynikają te rzeczy, które są uznawane za trudne, nieakceptowalne społecznie, za ciężkie do zrozumienia, za obce, dziwne, głupie, straszne i jakkolwiek jeszcze to nazwać.

Wiecie, jak te dzieciaki czasami muszą cierpieć? Kurczę! Ludzie opowiadają historie o swoim koszmarnym dzieciństwie. O tym, co zafundowali im rówieśnicy, nauczyciele, własna rodzina!
Może gdyby świadomość naszej różnorodności była większa, pojawiłoby się jakieś zrozumienie?

Jedno jest pewne! Nic nie daje atakowanie się nawzajem! Obrzucanie oszczerstwami, wyzwiskami. Szczucie innych rodziców w klasie przeciwko matce autystycznego dziecka, które nie umie się odnaleźć i reaguje, tak jak reaguje. Po prostu ciężko reaguje no! Na brak akceptacji, zrozumienia, współczucia… Bo jest inny. Bo nie rozumie. Bo nie może znieść. Bo w domu też nikt nie chce podjąć wysiłku. Rodzice czasami chcąc „pomóc” swoim dzieciom się uspołecznić pchają je w różne grupy rówieśnicze. I o zgrozo – problem nie znika, a się potęguje. Bo w nowej grupie dziecko nie przestanie trzepotać rękami, gdy jest podekscytowane, albo nie przestanie się kołysać, gdy jest zaniepokojone…
Wybaczcie.

Tak się nie stanie. Chyba, że będziecie na siłę usiłować wyeliminować te „niepożądane zachowania”. Może i się uda. Ale możecie też liczyć się z tym, że się Wam człowiek „rozsypie” na kawałki i nikt go już do kupy nie złoży.
A dziecko też człowiek.
Myślicie, że autystyczne dzieci w klasach mają taki kaprys, żeby nagle na oczach wszystkich się rozsypać? Sięgnąć jakiejś nieprzeniknionej otchłani bezradności i rozpaczy?
Chcielibyście być widziani w takiej sytuacji?
Oni nie są jakimiś aktorami, masochistami, albo nie wiem kim jeszcze… Bardzo łatwo można ich sprowokować do trudnych zachowań. Co inne dzieci często robią. Są bardzo łatwowierni i wręcz naiwni bo nie wiedzą, że świat jest pełen syfu. Że osoba, którą pytasz – czy jesteś moim przyjacielem? odpowie twierdząco. Po czym ten nowy utęskniony przyjaciel poprosi – skoro jesteś moim przyjacielem zdejmij teraz majty i pobiegaj goło po szkole…
Nie zmyślam.
Tyle że wszyscy zapamiętają autystę, a nikt nie zapamięta prowokatora. Bo on dzięki swojej przebiegłości zostanie w cieniu. Niezauważony. Jeszcze nagra film i puści w internety.
Tak…
Genialna zabawa, co?
Jest jeszcze masa innych…
I dzieją się różne straszne rzeczy, a nasze dzieci często nie wspomną o tym ani słowem… Bo nawet nie zdają sobie sprawy, że powinny…
A nauczyciele?
No coż… z pięknymi wyjątkami, chowają głowy w piasek, bo co się będą z tym borykać. Tyle problemów na głowie… Niech dzieciak łapie doświadczenie. Będzie bogatszy.
Tak to nie działa…
Dlatego trzeba mówić o tym!


Dlatego trzeba wychodzić w koszulce od Aspiracji, żeby mieć okazję porozmawiać. Wyjaśnić.
Że autyści chcą po swojemu.
My nie jesteśmy od nich lepsi, ani oni od nas. Tak samo w drugą stronę. Po prostu się różnimy. I im szybciej to zaakceptujemy, tym lepiej dla nas wszystkich. To wcale nie jest trudne. Wręcz przeciwnie. I dostarcza ogromnej satysfakcji kiedy pojawia się nić porozumienia.
Karolina napisała mi, że Janek jest kapitalny. No bo jest 😀 <3 podobnie jak Nina. Podobnie jak Karolina, która napisała mi te słowa. Podobnie, jak Ty/Ta, który/a to czytasz. Nie lepszy/a, ani nie gorszy/a. Cały czas wartościujemy tak ludzi. Służy to jedynie fałszywemu, chwilowemu poczuciu się ponad kimś. Ale zawsze będzie ktoś z tyłu głowy, kto będzie ponad. I to będzie gnębiło i niszczyło od środka. I zacznie ważyć coraz więcej. I przytłaczać.

Pozwalam dzieciom „po swojemu”. I dużo im przez to zawdzięczam. Odkyrwamy nowe szlaki. Poznajemy nowe zabawy. Skupiamy się na detalach. Budujemy więzi. Niby trwonimy czas, ale nie do końca – przecież tyle się dzieje. Pozwalam Jankowi wybierać drogę, którą chce iść podczas spaceru. Nie las błąkaliśmy się po różnych zakamarkach leśnych, ale tam czeka tyle pięknych rzeczy!
Bardzo mi zawsze żal tych dzieci ciągniętych w ogromnym pośpiechu przez swoje matki… 🙁 Potykają się o swoje małe nóżki i jeszcze się im oberwie! Bo czego nie uważają!
Największy fenomen to w sklepach z zabawkami:
– No. Wybierz sobie coś.
– Mam. Takie coś bym chciał.
– To? Nie ma czegoś innego? To beznadziejne jest przecież.
– No to to. To mi się podoba.
– Ale przestań. Już masz podobne.
– No to może to?
– Bez sensu… Co się z tym robi? Nie mamy czasu! Bierz to! – podaje dziecku zabawkę, którą sam wybrał.
– Ale…
– Nie marudź. Albo to, albo wychodzimy.
…..
To po co w ogóle zaczynać temat? Po co to szczucie. Dawanie nadziei, że choć raz się uda.

Jeszcze później będzie wyrzut, że dziecko wiecznie niezadowolone. Nieszczęśliwe i niewdzięczne na dodatek. Samo NIE…

Nie pojmuję.

Dodaj komentarz