Jak się ma Donald do Jana?

Ano mocno się ma. 🙂

To jest niezwykła historia. Przeczytałam ją dzisiaj. O Donaldzie Triplett, który mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest pierwszą osobą, która została zdiagnozowana jako autystyczna! Przez samego Leo Kannera.

Co ta historia ma wspólnego z Jasiem? Bardzo dużo. 😀 Jak czytałam o Donaldzie miałam wrażenie, że czytam o Jasiu.

Donald ma dziś 87 lat. I ma się całkiem nieźle. Zazdroszczę takiej emerytury, jaką ma! Serio!

Na początku niewiele różnił się od rówieśników w swoim wieku. Był bardzo pogodnym i ciekawskim chłopcem.

Później jego mama zaczynała być coraz bardziej zaniepokojona jego odmiennym rozwojem.

Bardzo lubił przemierzać świat swoim eleganckim wózkiem. Podobnie jak Jaś traktorem. I wózkiem dla lalek i taczką. Myślę, że jeżeli Donald miałby dostęp do takich sprzętów, za swoich czasów, też by nie pogardził Jasiowym wózkiem dla lalek 😀

Mama Donalda intuicyjnie wiedziała, mimo że w wieku 3 lat Donald nie mówił jeszcze zbyt wiele, że jest jednak ponadprzeciętnie inteligentny.

Uwielbiał recytował alfabet. Normalnie i od tyłu. Zupełnie jak Janek 😀

Kochał muzykę od najwcześniejszych lat. Też jak Jaś. Potrafił odtwarzać melodie utworów, które tylko raz usłyszał. Miał słuch doskonały. Choć mówił i śpiewał niewyraźnie.

Bardzo cenił sobie niezmienność otoczenia. I jego przewidywalność. Wszelkie zmiany wytrącały go z równowagi. Lubił wiedzieć co po sobie następuje. Jaś też jest znacznie spokojniejszy, gdy wie co go czeka.

Był jednak bardzo wycofany. Mama zauważyła, że jego świat rządzi się jego własną logiką, którą nie do końca rozumiała. Potrafił nazywać słowa, ale nie potrafił odpowiadać na pytania. Zapytany o coś, powtarzał jedynie pytanie. Zdarzało mu się powtarzać jeden wyraz lub jakąś frazę cały dzień.

W wieku około 3 lat przestał jeść. (Jaś ma obecnie dosyć sporą wybiórczość pokarmową). W związku z tym, lekarz rodzinny zdecydował, że najlepiej będzie oddać Donalda do specjalnego ośrodka. Podejrzewano u niego dziecięcą schizofrenię lub inne zaburzenie natury psychicznej.

Takie niestety to były czasy… Wmawiano rodzicom dzieci z niepełnosprawnościami, że najlepiej będzie dla nich i dla ich dzieci, jak oddadzą dziecko i najlepiej zapomną o nim raz, na zawsze. Rodzice bardzo cierpieli z tego powodu i odwiedzali chłopca najczęściej, jak tylko mogli.

Donald zaczął normalnie jeść w ośrodku, jednak jego stan psychiczny bardzo się pogorszył. Z tego powodu jego mama zdecydowała o przerwaniu pobytu Donalda w placówce i po roku, gdy miał cztery lata, zabrała go do domu. Co było nie małym precedensem, jak na tamte czasy.

Donald dorastał w atmosferze pełnej akceptacji jego inności. Jego rodzice starali się robić wszystko, żeby umożliwić mu normalne funkcjonowanie.

W końcu przyszedł czas na szkołę. Jego mama przyjaźniła się z dyrektorką lokalnej szkoły, a więc udało się załatwić, żeby Donald chodził do normalnej placówki.

Jeżeli chodzi o przedmioty to radził sobie z nauką znakomicie. Wykazywał się ponadprzeciętnym poziomem inteligencji. Nie dawał sobie niestety rady pod względem funkcjonowania w grupie. Pojawiły się trudne zachowania i szkoła nie udźwignęła tego ciężaru.

Wypisano go. Wtedy rodzice Donalda wpadli na kolejny, świetny moim zdaniem pomysł.

Kupili farmę w miasteczku uwaga: Forest (las po angielsku) (Jaś z lasu i Donald z lasu :D), i zatrudnili dwóch mężczyzn do opieki nad nią. Zauważyli, że ich syn doskonale się tam czuje, więc zdecydowali, że Donald zamieszka na farmie i będzie tam wykonywał swoje obowiązki i uczęszczał od czasu do czasu na zajęcia do maleńkiej lokalnej szkoły. Donald uwielbiał prace na świeżym powietrzu – Jan też kocha podwórko i las. Trudne zachowania odchodziły w niepamięć.

Później przyszedł czas liceum. W związku z tym, że Donald dobrze radził sobie z nauką, trafił do dobrego liceum. Koledzy wspominają go jako ekscentrycznego, ale genialnego. Śpiewał w chórze, wstąpił do bractwa, zdecydował się, że będzie studiował księgowowść.

Gdy skończył studia, rozpoczął pracę w Banku w Forest. Pracował tam na kilku różnych stanowiskach, zanim znaleziono takie, które odpowiada jego możliwościom. Cały czas miał problem z kontaktami społecznymi. Pracował tam do osiągnięcia wieku emerytalnego.

Zawsze otoczony był jednak przyjaciółmi i osobami mu życzliwymi. Bardzo dbali o to jego rodzcie. Dbali o to, żeby ludzie poznali go z jego najlepszej strony.

Nie próbowali go socjalizować na siłę, a skupili się na budowaniu relacji.

GENIALNE PODEJŚCIE.

Donald został kierowcą, gdy skończył 27 lat. W miarę jak stawał się mężczyzną jego diagnoza, która dziś brzmiałaby: autyzm, szła w kierunku Zespołu Aspergera. Do dziś Donald ma trudności z rozmowami typu: small talk, mówi bardzo „mechanicznie”, ma za to swoje specjalne zainteresowania, o których może opowiadać i pokazywać je godzinami. Ponadto uwielbia grać w golfa.

Żyje według zaplanowanego scenariusza dnia:

-wstaje, spotyka się z przyjaciółmi na kawie, wraca do domu i ogląda swoje ulubione seriale, po południu gra w golfa, raz w tygodniu je obiad z bratową i bratem, co miesiąc przez 6 dni (od Poniedziałku do Soboty, żeby nie opuścić niedzielnej służby w Kościele), odbywa podróże, które bardzo kocha.

Donald odwiedził 28 stanów, 36 krajów, na Hawajach był 17 razy. Całkiem sam. 🙂

Uwielbia robić zdjęcia znaczących miejsc, które wcześniej znajduje w TV albo w internecie i później, po powrocie z wyprawy porównuje je sobie. To sprawia mu radość. I to go napędza.

Gdzie tkwi sukces historii, która za czasów Leo Kannera, człowieka, który zdiagnozował Donalda i zasugerował rodzicom, gdy Donald miał 10 lat, ponowne oddanie go do placówki, właśnie tak w większości przypadków się kończyła. Oto kilka czynników:

  1. Wspierająca społeczność. Donald żyje teraz w małej społeczności. Praktycznie wszyscy tam go znają, szanują i akceptują. Zadbali o to jego rodzice, którzy nie bali się tego, że jest inny. Takim pokazali go światu. Nie starali się go zmienić, a zapewnić mu jak najlepsze warunki do rozwoju.
  2. Stabilność i przewidywalność tego co ma nastąpić gwarantuje Donaldowi poczucie bezpieczeństwa
  3. Specjalne zainteresowania. Swoją charyzmą, swoimi specjalnymi zainteresowaniami, które nie wzbudzały w ludziach politowania, a podziw, potrafił zjednać ich sobie, mimo że niewiele mówi.
  4. Wsparcie i gwarancja bezpieczeństwa ze strony przyjaciół. Gdy John Donvan i Caren Zucker, autorzy książki o Donaldzie: In A Different Key: The Story of Autism, przyjechali do miejscowości Forest, żeby zrobić wywiad z Donaldem, który widniał w kartotece Leo Kannera, jako #CASE 1 – przypadek pierwszy, zapytali miejscowych, gdzie znajdą Donalda, ci byli względem nich bardzo nieufni. Dopiero po długich wyjaśnieniach zdecydowali się przedstawić im Donalda, ale z zastrzeżeniem, że jeżeli spotka go z ich strony jakaś przykrość to ich znajdą i się z nimi rozprawią. To dopiero moc! 😀 Oby Janek miał kiedyś takich obrońców! 😀 Siostra na pewno zawsze będzie go bronić! Bardzo o niego dba 🙂
  5. Rodzice, którzy myślą wybiegali do przodu.

Życzę wszystkim moim znajomym osobom w spektrum, aby znaleźli taką społeczność, która zawsze stanie za nimi murem. Nie trzeba dążyć do socjalizacji za wszelką cenę. Ale warto budować więzi! Warto mieć na kogo liczyć. Warto mieć się na kim wesprzeć kiedy jest źle. Każdy tego szuka, nawet ten, który deklaruje, że ceni sobie swoją indywidualność i lubi samotność. Bardzo chciałabym, żeby Jaś, jeżeli nie będzie samodzielny, to żeby jeśli kiedyś nas zabraknie, miał w kimś oparcie. I nie musiał być w placówce. Chyba, że byłoby to miejsce, które pokocha. To wtedy tak. Dlatego tak dużo piszę. Dlatego staram się o tym mówić. Bo nigdy nie wiadomo, jak życie się potoczy.

A Jaś naprawdę jest wyjątkowy!

Nawet jeśli czasami ciężko mu się z czymś uporać i zdarza mu się jasno wyrazić swój sprzeciw, czasami boleśnie dla otoczenia i sprawia wrażenie, jakby nie rozumiał, co do niego mówisz, to przyjemność z przebywania w jego towarzystwie jest ogromna. 🙂 Nawet jeśli nie pogadasz… 😉

Jeśli nie masz piłki, a chcesz sobie pograć, to Jaś to zorganizuje! Żaden problem.

Wystarczy kapusta 😉

My się rozumiemy z Jasiem na innym poziomie zupełnie 🙂

A o Donaldzie robią film 🙂 Mam nadzieję, że będziemy mogli go niedługo zobaczyć. Jestem ciekawa Donalda z lasu! Bardzo chciałabym go też poznać. 🙂

2 komentarze

Dodaj komentarz