Zaimpregnowani?

Czy nie odnosicie wrażenia, że zaczynamy być coraz bardziej zaimpregnowani przez to, co się dzieje dookoła?

Spokojnie, nie będzie nic o koronawirusie! 😀

Jesteśmy otoczeni ogromnym szumem informacyjnym. Telefony i laptopy wyrzucają nam stertę artykułów do przeczytania. Ulubione kanały na youtube pokazują nowe filmy do obejrzenia. Grupy na facebooku pokazują nowe posty. Przestaję już to wszystko ogarniać. Pojawiło się dziwne uczucie tego, że tyle przegapiam, a wszystko sprawia wrażenie ważnego!

Na biurku leży sterta wartościowych książek do przeczytania. Dla nich też brakuje czasu.

Ale jak już znajdzie się czas na ogarynanie informacyjnego szumu to totalnie się gubię. Zaczynam wątpić w to, co widzę. Weryfikuje wszystkie sensacyjne newsy i to pochłania jeszcze więcej czasu.

Telewizja strzela do mnie wiadomościami. Każdy kanał informacyjny przedstawia wiadomość w swoim własnym świetle.

Zaczynam się gubić…

Na to wszystko jesteśmy bombardowani tak ciężkimi do uniesienia informacjami, że zaczynam odnosić wrażenie, że się chyba impregnujemy. Przestaje „robić wrażenie” chore dziecko – tyle ich jest przecież. Przestaje „robić wrażenie” staruszka, której nie stać na leki. Przestają „robić wrażenie” ludzie, którzy na co dzień obrzucają się błotem.

Przestają robić wrażenie na swoich własnych rodzicach dzieci, które wracają do domu ze szkoły z bagażem mega ciężkich doświadczeń. Oglądamy to w telewizji. Tam ktoś się tematem zajmie. Naszym dzieckiem też się ktoś zajmie. W końcu od czego są nauczyciele, prawda? Dostają pieniądze! Walczą o podwyżki! „Niech się wezmą do roboty!” Ostatecznie przecież można pójść do pedagoga, później do psychologa. Oni już na pewno ogarną. Oby nie do psychiatry!

Konflikty w klasie? Poważne problemy dzieci? Stygmatyzacja słabszych? Odrzucenie przez grupę?

„Co mnie to obchodzi? To nie moje dziecko!”

„W ogóle jakie problemy mogą mieć dzieci? Depresje? Dzieci? Dajcie spokój!”

Wiecie, że jeszcze do 2016r. liczba samobójstw w grupie wiekowej 7-12 lat wynosiła „0”. W 2017 roku było już „1”, a w 2018r. „5”..?

W grupie wiekowej 13-18 lat – 115 osób odebrało sobie życie. Wśród osób z przedziału 19-24 lata – 353 osoby.

I zaznaczam, że to nie próby samobójcze. To zamachy samobójcze zakończone śmiercią. Prób samobójczych było znacznie więcej.

Chciałabym, żebyście obejrzeli ten przekaz. To słowa dziewczyny w spektrum autyzmu, która odebrała sobie życie… Celowo wybrałam tą miniaturę. W oczach tego pana widzę to, że on rozumie cierpienie drugiego człowieka. Wy też to widzicie?

„Świat nie został stworzony dla ludzi takich jak ja…”, mówi bohaterka filmu.

Dla jakich ludzi zatem został stworzony świat? Dla takich?

Abstrahuję dziś od spektrum, choć film jest o dziewczynie w spektrum. Wśród dzieci, które odebrały sobie życie były pewnie ogromnie wrażliwe i niedostosowane do świata jednostki niekoniecznie w spektrum autyzmu.

Dlaczego wybieramy opcję bycia „dobrymi ludźmi”, a zdolni jesteśmy do tak okrutnych rzeczy względem tych ludzi, którzy i tak mają w życiu ciężko. Ogólnie, względem wszystkich ludzi. Dlaczego nie reagujemy, jak nasze dzieci w klasie przychodzą mówiąc, że reszta grupy znęca się nad chłopcem, który „wolniej myśli”. Sprawia wrażenie, że jest poniżej normy intelektualnej. Że jest gorszy. A tamci co mają używkę są lepsi. Czyż nie tak jest?

Rodzice nie wyposażyli tych prześladowanych każdego dnia w szkołach dzieci w mechanizmy obronne. A one same nie zdążyły się zaimpregnować, jak my, dorośli, bo to przychodzi z wiekiem i doświadczeniem upadków, a niekiedy wcale. Bo nie zdaży. Bo młody człowiek uzna, że już więcej nie udźwignie!

Być może jest w domu mało miłości. Bo dzieci, które jej w domach doświadczają wiedzą, że chociaż tam mają swój azyl. Wiedzą, że mimo, że kolega w klasie śmieje się i wytyka je palcem, w domu jest mama, tata, dziadek, babcia, siostra, brat, którzy kochają.

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość, kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze

Miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze

Autor tekstu: Jacek Kawalec, utwór zespołu Happysad

Może warto byłoby temu wektorowi naszej „dobroci” spróbować jednak nadać wartość dodatnią?

Nie chcę, żebyście odebrali to jako moralizowanie. Ja to wszystko piszę też do siebie. Wierzcie lub nie. Mam nad czym pracować. Dużo mam sobie do zarzucenia. Wkurza mnie często, że nie podejmuję działania, choć wiem, że mogłabym coś zrobić.

Ale też wiem, jak to jest odbierane.

Mam parę prób za sobą 😉

Chciałabym jednak więcej. I nigdy nie chciałabym się tak „dać zaimpregnować”, żeby przestać w ogóle dostrzegać, to co się faktycznie dzieje.

To tyle.

Dodaj komentarz